Posterous theme by Cory Watilo

Giardioza

To niespotykane słowo oznacza, ni mniej ni więcej, jak zakażenie lambliami...

A w praktyce? Trzy tygodnie bólu brzucha, biegunki i burczenia w brzuchu. Zapewniam Was - nic śmiesznego.

Najgorsze jest to, że moja Pani Weterynarz powiedziała, że trudno to wyleczyć. Zwłaszcza po tym jak na trawnikach wokół domu zostały cysty tego wstrętnego pierwotniaka. A zostały... Z mojej kupy, która była w stanie uniemożliwiającym pozbieranie do torebki...

Jedyne, co mnie pociesza to, że moj Ludzie teraz muszą się przebadać. Weterynarz powiedziała, że nie jest dziwne gdyby się ode mnie zarazili. Trochę mi od tego raźniej.

Mogli mi tylko to trochę wcześniej zdiagnozować, bo strasznie długo już się męczę.

Wakacje

W niedzielę pojechałam na swój pierwszy urlop. Mamy piękny domek nad jeziorem Głębokim i duży teren do szaleństw.

Media_httpimg835image_kengg

Całe dni spędzam na przepędzaniu chrabąszczy, których moja Pani nie lubi,

Media_httpimg842image_eiooi

Media_httpimg41images_ubtwq

jeżdżę sobie rowerem,

Media_httpimg815image_ldhdj

i pływam łódką.

Media_httpimg198image_qgyae

Jak już się zmęczę to sobie odpoczywam.

Media_httpimg545image_ydkyp

Media_httpimg802image_nmuae

Swój pierwszy urlop mam całkiem udany i jeśli pogoda dopisze, to zostaniemy tu sobie do Bożego Ciała. Niestety na razie prognozują nam pogodę pod psem...

24. Radomska Krajowa Wystawa Psów Rasowych

Dziś pojechałam na wystawę. Tym razem nie w roli widza. Uwierzycie? Pojechałam tam występować... Samo przybycie na wystawę nie do końca mi się podobało, bo nie podobała mi się wczesna pobudka, nie podobała mi się podróż, nie podobało mi się, że było tam tyle psów i w ogóle nie bardzo mi się widziała idea takich publicznych występów. Zwłaszcza, że uparli się aby nazywać mnie Lambada Vena. Cóż to za pomysł? Jestem Rica. Koniec kropka.

Ale były tam one... Na wystawie były inne chihuahua!

Tutaj, na przykład, jestem ja, jako Lambada Vena i Denis Eminentia Canis.

Media_httpimg716image_lsqzf

Denis jest pieskiem pani Teresy, która jest również właścicielką mojej mamy. W ogóle to niezły czad, że spotkaliśmy tu panią Teresę.

W każdym razie na wystawach to jest tak, że przyjeżdżamy wymyci, wyczesani i gotowi zaprezentować wszystkie sztuczki, których uczyliśmy się wcześniej. Chodzimy w kółko, stoimy na stoliku, pokazujemy zęby i inne takie.

Przyjeżdżają też maluchy ale one są głupiutkie więc trzymamy je w klatkach.

Media_httpimg846image_igfhq

Oczywiście jak podrosną, to je wypuszczamy i się z nimi zaprzyjaźniamy ale póki co, wystawa to poważna sprawa dla dużych.

Startuje się w kolejności od najmłodszych wiec ja byłam dziś trzecia. Jak przyszła moja kolej to poszłyśmy z moją Panią na ring i zrobiłyśmy co należy.

Media_httpimg855image_zebdj

Media_httpimg20images_znhhi

Media_httpimg29images_ncjke

Werdykt? Nie wiem czego się spodziewaliście ale napisali mi tak: "Doskonała wielkość i proporcje. Doskonała górna linia, dobrze ustawione i kątowane kończyny. Bardzo ładna główka o doskonałych proporcjach. Doskonała szata, ruch i temperament.". Reasumując? Wybitnie obiecująca i tytuł najlepsze szczenię!

Ciekawi mnie tylko ile związku ze zdobyciem pierwszej lokaty miał fakt, że w klasie szczeniąt byłam tam tylko ja...

Majówka

Na majówkę pojechaliśmy w okolice Rawy Mazowieckiej. Mają tam takie domki holenderskie, które są jak wielkie przyczepy kempingowe lub małe domki z kółeczkami.

Wyglądają tak:

Media_httpimg585image_xsfgd

Znajdują się w małej wiosce Teklin. Przyjemne miejsce dla lubiących ciszę i spokój. Wokół nie ma nic poza lasami.

Media_httpimg195image_ffmih

W sobotę było całkiem przyjemnie chociaż noc była dość chłodna. Niestety w takim domku jest równie ciepło jak na zewnątrz. Mieliśmy piecyk w sypialni ale cała reszta domku była niezdatna do użytku.

Na szczęście w niedzielę też było słońce. Powylegiwałam się trochę z moją Panią na huśtawce ale głównie, to węszyłam czy nie czai się gdzieś pasikonik.

Media_httpimg580image_itcco

Bladego pojęcia nie mam co to jest pasikonik ale nie dość, że brzmi jak to coś do wywęszenia to jeszcze brzmi dosyć smakowicie. I nie mam żadnych wątpliwości, że lubi się przyczajać.

Media_httpimg714image_twoeb

Media_httpimg859image_cnfsx

Jak słońce chowało się za chmury to robiło się raczej chłodno a niestety na kolejne dni prognozowali ochłodzenie więc w niedzielę wieczorem wróciliśmy do domu.

Trochę szkoda, bo liczyłam na dłuższy wyjazd i całkiem mi się tam podobało.

Media_httpimg827image_umacb

XXXV Krajowa Wystawa Psów Rasowych - Grudziądz 16.04.2011

Wracając z Gdyni zajechaliśmy do Grudziądza na wystawę psów. Pogoda była wyśmienita a wystawa odbywała się na świeżym powietrzu więc było bardzo przyjemnie.

Media_httpimg707image_tppuw

Mam poważne wątpliwości czy wszystko co tam widziałam to były akurat psy ale to już inna historia. W każdym razie były tam kudłacze:

Media_httpimg840image_qxjyx

olbrzymy:

Media_httpimg14images_kjgij

psy pojedyncze:

Media_httpimg718image_gcjea

i psy grupowe:

Media_httpimg98images_huzbi

W budynku były ringi psów ras mniejszych i ozdobnych. Oczywiście najśliczniejsze byłyśmy my, chihuahua, ale było tam też dużo reprezentantów czworonogów innych ras.

Media_httpimg707image_tpbyg

Na koniec dałam wystawie pożegnalnego buziaka i wróciliśmy do domu.

Media_httpimg163image_hfihw

Chihuahua hotelowa

Wczoraj wsadzili mnie w samochód i wieźli pół dnia. Normalnie nie byłoby o czym pisać ale niezły zaliczyłam szok, gdy okazało się po co mnie tu przywieźli. Chcieli, żebym pomieszkała w hotelu! Oni są niesamowici...

Hotel jak hotel ale łóżka hotelowe są ekstra. Można na nie wskakiwać kiedy się chce i wylegiwać do woli.

Media_httpimg706image_zxgpm

Za to dziś zaprowadzili mnie nad wielkie, mokre i szumiące coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jakby zjadało małe chihuahua i powiedzieli do mnie "wdychaj jod, jesteś nad morzem".

Media_httpimg858image_edsuz

Może i morze, ja tam nie wiem. Jednak gdy wyszło na jaw, że morze nie żywi się pieskami to nawet się z nim polubiłam. Znaczy się z tą suchą i wspaniałą do biegania jego częścią. Od tej mokrej wolałam się trzymać na odległość, bo aż tak ciepło nie było, żeby się kąpać.

Media_httpimg156image_zaxlk

Chihuahua półroczna

Wczoraj skończyłam pół roku. Z okazji ukończenia sześciu miesięcy dostałam szelki i nową, czerwoną smycz.

Wolę szelki od obroży, bo linka nie plącze mi się między nogami jak brykam. Generalnie nie wiem co to za pomysł, żeby mnie na lince prowadzać. Czy to taki wielki problem, że czasami nie usłyszę jak mnie wołają? Zresztą jak gdzieś pędzę to i tak nie chce mi się wtedy nie pędzić. Tak samo jak węszę. Przecież nie ma się co martwić, jestem chihuahua, dam sobie radę.

Jak co sobotę, dzisiaj byliśmy znów w psim przedszkolu. Przyszło mnóstwo nowych szczeniaków. One są takie gapy, że nic nie potrafią. A dziś uczyliśmy się bardzo ważnych rzeczy. Łapaliśmy gołębie:

leżeliśmy bez celu:

siedzieliśmy bez celu:

staliśmy bez celu:

a później znów łapaliśmy gołębie:

Bardzo lubię chodzić do przedszkola. Gołębie też lubię. Za innymi psami nie przepadam ale dopóki trzymają się z daleka, to mogą być.

A chihuahua półroczna wygląda tak:

Chihuahua w lesie

Wczoraj prosto ze szkolenia pojechaliśmy do babci z Pułtuska. Jakieś urodziny miała czy coś. W każdym razie dziś moi Ludzie zabrali mnie do lasu. Bardzo pouczający był to wypad, bo nie mam już żadnych wątpliwości, że jestem miejską chihuahua a nie leśną. Chociaż przyznać trzeba, że las bardzo się starał abym go polubiła. Jak dalej mu będzie tak nieźle szło to rozważę ponowne odwiedziny.

Media_httpimg225image_fhtjm

Oczywiście moja Pani nie mogła się powstrzymać, żeby nie pokazać lasowi paru naszych sztuczek.

Media_httpimg851image_ddgiq

A tak wyglądamy we trójkę: ja, moja Pani i las.

Media_httpimg26images_wmfqg

Tak właściwie, jeśli chcecie znać szczegóły, to na ostatnim zdjęciu jest jeszcze czwarty cwaniak. Kleszcz. Na szczęście moja Pani zobaczyła go jak jeszcze po mnie bezczel łaził i tak ładnie spanikowała, że mój Pan się nad nią zlitował i kleszcza ze mnie zdjął.